Dziecko, które ciągle pyta „dlaczego”
Sen o małym dziecku może dotyczyć ciekawości, zabawy i spontaniczności, które w dorosłym życiu łatwo schodzą na dalszy plan. Bywa też obrazem odpowiedzialności za kogoś bliskiego albo wspomnieniem Ciebie sprzed lat. Narodzin w rodzinie jednak nie zapowiada.
Małe dziecko różni się od niemowlęcia tym, że ma już własną wolę. Biega, mówi, pokazuje palcem i pyta „dlaczego?” tyle razy, że dorosłym brakuje odpowiedzi. Niemowlę leży tam, gdzie je położysz, więc w snach częściej wiąże się z bezbronnością i nowym początkiem. Takie sny opisujemy osobno w haśle o noworodku i niemowlęciu. Dziecko w wieku przedszkolnym albo wczesnoszkolnym wnosi do snu ruch, hałas i pytania.
Te pytania bywają najciekawszym tropem. Dziecko, które dopytuje o wszystko, może być obrazem Twojej własnej ciekawości: chęci, by coś zrozumieć, zamiast przyjmować na wiarę. Jeśli we śnie odpowiadasz mu cierpliwie, sen może pokazywać otwartość. Jeśli pytania Cię irytują, warto zastanowić się, jaka sprawa domaga się wyjaśnienia, a Ty ją odsuwasz.
Kałuża, patyk i zabawa bez celu
Dorosły omija kałużę, a pięciolatek wskakuje w nią obiema nogami, bo woda tak zabawnie chlapie. Ta różnica dobrze oddaje, z czym małe dziecko kojarzy się w snach. Chodzi o zabawę, która nie musi niczemu służyć, i o radość ze zwykłych rzeczy: patyka, kamyka, mrówki na chodniku.
Bawiące się dziecko nieraz odwiedza we śnie ludzi, którzy mają dzień rozpisany co do godziny. Praca, dojazdy, zakupy i obowiązki nie zostawiają miejsca na nic, co nie ma celu. Sen może wtedy przypominać o potrzebie, której nie da się wpisać w kalendarz: o czasie, w którym nikt nie pyta, co z tego wyjdzie.
Zwróć uwagę, w co bawi się dziecko i czy zaprasza Cię do zabawy. Budowanie wieży z klocków, rysowanie kredą po chodniku albo zabawa w chowanego to różne nastroje. Jeśli we śnie dołączasz do zabawy bez skrępowania, sen może pokazywać, że ta lekkość wciąż jest w Tobie. Jeśli tylko patrzysz z boku, być może nie dajesz sobie na nią pozwolenia.
Bunt dwulatka i tupnięcie nogą
Mniej więcej od półtora roku życia wiele dzieci z upodobaniem powtarza „nie”. Maluch kładzie się na podłodze w sklepie, tupie i chce sam zapinać buty, choć trwa to wieki. W Polsce mówi się na to „bunt dwulatka”, a u każdego dziecka ten etap zaczyna się i kończy w innym czasie. Mały człowiek pokazuje wtedy pierwszy raz tak wyraźnie, że jego wola nie musi być wolą dorosłych.
We śnie taki maluch bywa obrazem sprzeciwu, który w dorosłym życiu trudno wyrazić. Może chodzić o „nie”, którego nie mówisz szefowi, rodzinie albo partnerowi, bo nie wypada. Dziecko krzyczy za Ciebie to, co Ty przełykasz w ciszy. Bywa też odwrotnie: rozzłoszczony maluch, którego nie umiesz uspokoić, może odbijać Twoją bezradność wobec czyjegoś uporu.
Dawne powiedzenie „dzieci i ryby głosu nie mają” przypomina, że przez pokolenia od dzieci oczekiwano przede wszystkim posłuszeństwa. Jeśli wychowanie w Twoim domu tak wyglądało, sen o krzyczącym, upartym dziecku może dotykać złości, której kiedyś nie wolno było okazać.
Mała ręka w Twojej dłoni przy ruchliwej ulicy
Przy małym dziecku trzeba mieć oczy dookoła głowy. Dwulatek wybiega za piłką, czterolatek wspina się na parapet, a sześciolatek chce przejść przez jezdnię bez podawania ręki. Dlatego w snach małe dziecko przynosi nieraz czujność: dłoń, którą mocno ściskasz, i krótki strach, gdy na moment ją puszczasz.
Taki sen może dotyczyć lęku o bliskich, niekoniecznie o dzieci. Czasem tą małą ręką jest ktoś, kto ma już własną wolę, ale Twoim zdaniem nie widzi niebezpieczeństwa: nastolatek wracający późną nocą, przyjaciel, który wchodzi w ryzykowny interes, albo partner, który za szybko prowadzi. Jak kilkulatek, sam decyduje, dokąd pobiegnie, i nie zawsze słucha ostrzeżeń. W takim śnie często nic złego się nie dzieje, a mimo to rano zostaje napięcie kogoś, kto czuwa za kilka osób naraz.
Puszczenie ręki ma też drugą stronę. Dziecko, które wyrywa się i biegnie przodem, uczy się samodzielności, a dorosły uczy się mu ufać. Sen może więc dotyczyć chwili, w której trzeba komuś pozwolić iść własną drogą. Gdy dziecko we śnie choruje, więcej podpowie hasło chore dziecko we śnie, bo tam na pierwszy plan wychodzi bezradność.
Noce rodziców przedszkolaka
Rodzicom przedszkolaków i pierwszoklasistów dzieci śnią się nieraz w zupełnie zwykłych scenach. Szukanie drugiego kapcia, spóźnienie do przedszkola, targowanie się o jeszcze jedną bajkę przed snem. Sen przetwarza to, co wypełnia dzień, więc dziecko pojawia się w nim tak zwyczajnie jak przy śniadaniu.
Dochodzą do tego nocne pobudki. Czterolatek staje o trzeciej w nocy przy łóżku, bo przyśnił mu się potwór, i trzeba z nim sprawdzić szafę. Koszmary zdarzają się wielu przedszkolakom, a dorosły, który je uspokaja, może zabierać część tego niepokoju do własnych snów.
Pierwsze tygodnie w przedszkolu zna wielu rodziców: dziecko płacze przy drzwiach sali, a dorosły idzie do pracy z gulą w gardle. Ta poranna rozłąka potrafi wrócić nocą jako dziecko, które woła z drugiego końca korytarza. Taki obraz częściej mówi o tęsknocie i wyrzutach sumienia dorosłego niż o krzywdzie dziecka.
Rodzicielstwo bywa też dopiero w planach. Osobom, które myślą o dziecku, kilkulatek we śnie może pokazywać, jak wyobrażają sobie przyszłą rodzinę. Gdy sen kręci się wokół oczekiwania i rosnącego brzucha, więcej powie sen o ciąży.
Ty w wieku pięciu lat na starym zdjęciu
Czasem dziecko ze snu ma Twoją twarz. Widzisz siebie w sweterku z dawnego zdjęcia, na podwórku przy trzepaku albo w pokoju z dzieciństwa. Taki sen może przywoływać konkretne wspomnienie, ale częściej niesie nastrój tamtego czasu: beztroskę, poczucie krzywdy albo tęsknotę za kimś, kto wtedy był obok.
W psychoterapii i psychologii popularnej mówi się o „wewnętrznym dziecku”, czyli o dziecięcych potrzebach, z których się nie wyrasta: żeby ktoś zauważył, pocieszył i obronił. Szwajcarski psychiatra Carl Gustav Jung opisywał z kolei archetyp dziecka jako obraz tego, co w człowieku dopiero może się rozwinąć. Szerzej opisujemy to w artykule o teorii Junga. To koncepcje, a nie ustalenia badań, ale bywają pomocnym tropem.
Jeśli dziecko z Twojego snu jest smutne, schowane w kącie albo czeka, aż ktoś po nie przyjdzie, zapytaj, czego wtedy zabrakło. Przysłowie „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” mówi, że wczesne doświadczenia zostają w nas na długo. Sen nie ocenia Twoich rodziców ani Ciebie. Może jednak podsunąć, czego potrzebujesz dziś: odpoczynku, czułości albo zabawy, na którą dawniej nie było miejsca.
Bywa też, że dziecko z dawnych lat pędzi na rowerze przez osiedle albo śmieje się na całe podwórko. Ta radość nie zniknęła, tylko przycichła pod obowiązkami.